z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

piątek, 1 marca 2013

Nikto ne je doma

- Nie wychodzę z nory - oznajmiła Mirabelka wszem, czyli sobie, wyprawiwszy wcześniej dziatwę do szkoły, a Mżonka do pracy, by ponownie zagrzebać się w barłogu.
I jak to zawsze bywa u Mirabelki, werbalizacja marzeń wyłapana w eterze ściąga na siebie destrukcyjne fluidy, by po kilku sekundach nastąpił wyraźny odzew sił nieczystych.
- Dzyń, dzyń! - dzwonek do drzwi spowodował rozdziawienie mord psich i typowe dla kota najeżenie sierści.
- Mowy nie ma! – w odwecie najeżyła też sierść Mirabelka.
Szybkim ruchem i typowym dla siebie wdziękiem, pacnęła odbiornikiem o podłogę uciszając tym samym radiowego cyborga zaplątanego w jakiś zupełnie niedorzeczny wywiad.
Za drzwiami przecież mógł stać komornik, wyposażony w lawetę, albo sąsiadka Irenka potrzebująca natentychmiast pomocy i ratunku, bo korki wysiadły i w sraczu ciemności egipskie, bądź sąsiadka Stenia z gazetką odzianą w wieści o końcu świata, lub jakaś inna zabłąkana duszyczka potrzebująca wylać żałość własną na serce Mirabelki, pogrążając ją potem w depresji ogromnej, gdzie jedynym sensownym wyjściem pozostałoby jej podcięcie sobie żył, a może listonosz z plikiem blankietów do zapłacenia na wczoraj, a może nawet z milionem dolarów spadkowych pomyłkowo wysłanym na adres hacjendy MM.
Tak więc było wysoce prawdopodobne, że każda minuta oddalała teraz Mirabelkę od niepojętego bogactwa.
Po jakimś kwadransie, dzyńdzynienia na okrągło, odgłos dzwonka odszedł spode drzwi w nieznanym kierunku, a oszroniona klamka, na której nie doszło do ocieplenia stosunków zaczęła parować.
W oddali słychać było jedynie ciche pojękiwania prawdopodobnie zdziczałych już zwierząt, by w następstwie zapanowała głucha cisza jak w mordę strzelił, albo makiem zasiał. Zakiełkowały wnioski pozostawione do wy(ja)śnienia.
Tym razem się wywinęła.

7 komentarzy:

  1. Jesteśmy asertywne? No, no, no, nie pracujemy w kolektywie, obrzydliwa prywata i rozpasanie w betach. Na dodatek żadnej samokrytyki. Cóż, trzeba będzie donieść gdzie trzeba, towarzyszko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciiiiiiiiiiiiii.....nie wydaj mnie duszko!

      kiełkuję w obliczu słońca :)

      Usuń
  2. Thuja, nie czepiaj się. Ona jest zwyczajnie dzielna, zazdrościsz jej !!!
    Ja bym nie wytrzymała i pewnie polazła do drzwi. Należy jej się medal, brawo
    dzielna dziewczynko - Jola W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lodowata krew Maty Hari :) zazdraszczam!
      Pozdrowienia
      T.

      Usuń
  3. No dobra, to było wczoraj. To Ty jeszcze śpisz ? No, bez przesady !!!.
    Ślę pozdrowionka i uwaga, bo pieśpisz początki wiosny. Widziałam dzisiaj na niebie tłumy dzikich gęsi - buziaczki- Jola W.

    OdpowiedzUsuń

Tu byłem - Zenek
(Twój komentarz może wyglądać i tak, ale jeśli nie będzie podpisany, to jak to mamusia mówiła: Z obcymi się nie rozmawia!)