z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

wtorek, 21 marca 2017

Allo Allo!

Mówią, że do odważnych świat należy. A więc czemu Mirabelka jest obsrana i przecieka jej mentalny pampers? Czy to oznacza, że jej się już nie należy?
Przeca zdobywa świat. Łasi się do niego plecami, a więc zdobywa go na swój sposób. A może mówiąc dokładniej, walczy. Tyle na ile jej warunki pozwolą.
Ostatnimy czasy Mirabelka wychynęła zza węgła, a może zza czterech ścian i przemierza korytarze instytucji, która nie dość, że rani jej delikatne ego, to biega za nią ze skalpelem. Już nie zapozuje do obrazu Klompa jako Upadła Madonna z wielkim cycem, ale Allo Allo! Czemu czuje, że upadła?
Przecież potrafi się podnosić. Jest jak wańka wstańka napełniona nadzieją.
- Bo wiara to zwycięstwo - Słyszy to za każdym rogiem, progiem.
- A gada goń! - mówią.
A przecież to skorupiak, nie żaden gad i żyje jeno w czystej wodzie. Ech, czysta jej dusza, a dupsko zasrane. Ale tylko ludzie głupi się nie boją.

A tak a propos, dobrze, że Mżonek z tych co u kobiet od cycków, wolą część zadnią. I znów okazał się być idealną podporą. Mirabelka spina dupsko. Będzie to jej jedyny atut, a nad nim trzeba jeszcze trochę popracować.

Jakby co, to myślcie o niej ciepło, a ona myśli o tym, aby tu powrócić.
Znowu musi sobie pogadać.


piątek, 2 grudnia 2016

ba-ja-nie

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami...Mirabelka tak myśli sobie, co by powrócić na łono bloga, ale to jeszcze daleka droga.

czwartek, 4 lutego 2016

Każdy ma swoją palmę.




Mżonek z Młodszym opuścili Mirabelkę i pojechali na obóz bramkarski do Lloret de Mar, by pod palmami, czyli w hiszpańskiej bramce łatać dziury. Dorastający, nie wiedzieć kiedy, czemu i kto mu pozwolił, chyłkiem dorósł i również porzucił Mirabelkę dla wyższych celów. Oddalił się więc ze znajomymi do Zakopanego i pewnie przestawia teraz góry. A Mirabelka w tej progowej sytuacji nie złożyła reklamacji i pozostała grzecznie w domu. 

Samotność przyjęła na klatę, co spowodowało poważne spustoszenie w jednym z głównych organów wewnętrznych, odpowiadającym za przepływ uczuć wprost do kanalików łzowych, a co za tym idzie do erupcji wulkanu etNos. 

Można by pokusić się o tezę, dla której pod wpływem zbyt gwałtownego ruchu rzęsek w nozdrzach lub z braku własnej inwencji, drastycznie się pochorowała, bądź ozdrowiała. Ale nie! Ale nieeeeee!

Głębia scenariusza rozmywa się jak katar po kałuży...
Popadła w kliniczną śmierć, albo coś w skali - zero reakcji na zgaszone światło w tunelu. 

A ponieważ nie było widocznych przeciwwskazań do wyczerpującej lekkiej pracy, podczołgując się trochę pod patos, targana naprzemiennie samotnością i euforią przestrzenną, pobudzona do czynów iście bohaterskich, zaplanowała: zbawić świat, napisać trzytomową powieść, zrobić zasłużone porządki, wspiąć się na Mount Everest. 

Nie wiedzieć czemu nie zdobyła się na szczyt,. Wspięła się jeno na  kuchenny stołek i gdy zawieszała wysoko poprzeczkę, zawirowała. Właściwie świat zawirował razem z nią, a w uszach zagrało.
Zląkła się i w ostatniej wolnej nanosekundzie uciekła w siną dal, czyli kąt pełen bliżej niezidentyfikowanych kłębiących się psich kłaków. 


Słychać było jeno cichy ryk na pustyni zgliszcz! A może to tylko radio grało?

Bo wtem momencie z repertuaru kapeli grającej do kotleta, nie darzy zaufaniem kotleta, obniżając tym samym wartość rynkową tusz wieprzowych, a co za tym idzie przyczynia się znacząco do spadku  podaży i popytu tychże. W poczuciu smutku, głodu i winy, o garści przeciwgrypowych leków i jednej suchej bułce, zmierzała jedyną słuszną drogą ku autodestrukcji. Tak żeby wilk był syty i owca ssała.
Przez cały tydzień siedziała jak mysz pod miotłą, jeno tylko kilka razy dziennie, przemykając cichaczem, (czytaj niezauważona), wyruszała w zgiełk i ziąb, aby jej wygłodniałe akrobacji psy, mogły spłoszyć okoliczne szczury i pobudzić bogu ducha winne gołębie do wzlotów oraz do bardziej wzniosłych zrywów. Ale sama  Mirabelka utożsamiała się z nimi umiarkowanym entuzjazmem. Dlatego też pewnie, zbrakło zadowalających efektów w postaci towarzyskiej niechęci sąsiadów i ich serniczków.

Teraz Mirabelka pozostawiła zapał w s/pokoju, po/legła na łożu tortur i oszczędza swój zapał na czarną godzinę.



W odpowiedzi na listy do redakcji Mirabelka odpowiada:

No dobra, zupa z bobra, a raczej z ogórów kisi się już na balkonie.

I niech jej tylko ktoś powie, czy przypadkiem nie złapie nocą mróz? Bo ona zostawiła też swoje jaja na tym balkonie.

piątek, 1 stycznia 2016

Otwarta lista życzeń

Nie chodzi przecież o idealnie skrojone życzenia, tu chodzi o szczerość intencji.

Kochani, życzę Wam tego, czego i sobie bym życzyła!
I nie martwcie się, lista jest obszerna ;)

PS 
A do tej listy w każdej chwili możecie się dopisywać...

czwartek, 2 kwietnia 2015