z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

sobota, 10 sierpnia 2013

Smak czwartku

- Mamo, a spakowałaś kąpielówki? – pytał Młodszy kolejny raz w obawie, że coś nie wypali.

- Tak kochanie, panuję nad sytuacją – Mirabelka uspokajała Młodszego i podśpiewywała radośnie myląc szczoteczkę do zębów z tuszem do rzęs.

Kama kręciła się pod nogami, a Virusek, pies skrzyżowany z fikusem, zakręcił ogonem z siłą wiatraczka Zefirka, gdy zauważył, że smycz ląduje w torebce u Mirabelki.

- Gotowi? Jedziemy!

I pojechali.

Przywitały ich trzy radosne dziecięce uśmiechy, matki i dwóch synów (bo jeszcze jeden starszy syn w wieku około Dorastającego do południa odsypiał). Po kilku minutach Młodszy nurkował z chłopakami w basenie głębinowym, psy jak żaby dopadły miski z wodą, a Mirabelka oprowadzana przez Gospodynię nie mogła uwierzyć, że można tak pracowicie spędzać wakacje i za pomocą własnych rąk i kilku ceglanych klocków wyczarować coś takiego jak Dom. Rodzinny dom.

Dzień nabrał smaku radosnych uśmiechów dzieci, rowerowych szaleństw, trampolinowych wyskoków do nieba, błogiego lenistwa i niekończących się rozmów.
Grochówka Gospodyni, niby prosta jak barszcz, a miała smak babcinego rosołu, no i ogórek gigant urwany prosto z krzaka smakował jak arbuz. Wieczorne kiełbaski z dzika, na grillu oswajały się lądując na talerzykach z chlebka, by móc nakarmić zmęczone i szczęśliwe dzieci.
Nawet słońce, które za wszelką cenę chciało być duszne i męczące, pod parasolem z jabłoni na ławce bujanej wiatrem odzyskiwało zapach i smak słonecznika.

Mirabelka z Młodszym najedzeni, a zarazem głodni tych smaków wrócili późno wieczorem do domu. Teraz znowu tęsknią, bo było tak jakby im się przyśniło, ale na twarzach na dowód pozostał szeroki uśmiech jak plener.




Pst. (do K.G)
Mirabelka mogłaby kupić obok dom.
Jej dom uśmiechałby się do okien cudownych sąsiadów i otwierał drzwi na oścież, by móc odetchnąć zapachem kawy i ciasta ze śliwkami. Ona sama mogłaby siadać na schodach i opowiadać Ci jak dzieje się dzień. Mogłaby w nieskończoność patrzeć jak jej dzieci i Twoje rozmawiają szeptem pod parasolem z jabłoni. Przyglądać się jak ich serca zaczynają bić coraz ciekawiej i coraz mądrzej.
Szkoda, że MOGŁABYM w życiu nie zawsze oznacza, MOGĘ.

24 komentarze:

  1. Jak sie nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma. I korzysta sie z cienia cudzych, choc przyjaznych jabloni.
    Tak jest tez dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym dzisiaj wstać o 9, ale od 9 ślęczę w pracy ;o) Czasem inaczej się nie da... oraz dzień dobry i miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że są gościnne jabłonie, pod którymi można się schronić...

    Ostatnio wyczytałam, aby jeśli się chce rzeczywiście czegoś nie używać trybu warunkowego (nie "chciałabym", ale "chcę", nie "mogłabym", ale "mogę"), a jeśli rzeczywiście aktualnie nie możesz, nie myśleć: "nie mogę", ale "jeszcze nie mogę"... - taki sformułowanie otwiera furtkę ku przyszłemu "mogę", podczas gdy kategoryczne "nie mogę" - zamyka ją definitywnie i wprowadza uczucie porażki.

    Ostatnio przyłapałam się na stwierdzeniu: "chciałabym mieć (...)" i zastanowiłam się dlaczego tego nie chcę?, dlaczego to chcenie jest związane z warunkami? Jakimi? Czego dotyczą? ;)...

    Pozdrawiam niedzielnie :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma jak to opanowana, dobrze zorganizowana mama:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taa ciekaw jestem jakie te klocki ceglane były, że ich kilka potrzeba było , ba ja na swój skromniutki domeczek przerzuciłem ich kilkanaście tysięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo to był mały domek :)

      Usuń
    2. ech dałam się podpuścić, a znałeś odpowiedź :)

      Usuń
  6. Rozmarzyłam się i uświadomiłam sobie jak ważne są chwile w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooooo... tym razem to u mnie pojawiło się rozmarzenie i łezki w oczach kiedy czytałam o minionym czasie spędzonym z Wami. Poetycko przedstawiłaś sierpniowe popołudnie jak pejzaż pędzlem Matejki malowany.
    Nam również marzą się cudni sąsiedzi- tacy jak WY.
    A dom ten kosztuje niewiele ponad 790 PLN (tys)... i tu stykamy się boleśnie z trybem warunkowym bo jak zamienić MOGŁABYM na MOGĘ :0)
    Całujemy mocno i gorąco.

    Pst. Droga Mirabell uważam,iż,że abyś miała ciekawy temat do kolejnego postu to po prostu musimy spotkać się dnia inszego w gronie wiadomym. Tematem przewodnim mogą być np: flakonik, gąsiorek i karafka. Interpretacja dowolna :0)
    KG+4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Matejki pędzla nie ruszajmy ;)
      ...ot jedyne takie PLN, a bolesne jak cholera ...:P
      ...i my całujemy ciepło :* i następnego spotkania wyglądać będziemy :)


      Usuń
  8. eeehhhhhh...... !
    Ale marzyć możemy, nawet pokuszę się o stwierdzenie,że musimy!!!!!!
    Nikt nigdy nie wie kiedy zechcą się spełnić,nie mozna ich zaniedbywać!!!! :)

    Tylko pozazdrościć i pogratulować przyjaciół z "parasolem z jabłoni" :):)

    A jak Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirabelka ma to szczęście, że ma również przyjaciół przez duże P, a którzy jeszcze nie mają swojego parasola :) Nie porzucajmy marzeń więc, Przyjaciółko A jak Z ;)

      :*

      Usuń
  9. ...jak człowiek czegoś nie ma to potrafi to docenić. Piękne są takie wyjazdy, jednak jeśli miałabyś tam zamieszkać mogłoby to wszystko spowszednieć, a tak jest rogal na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przy takich sąsiadach nie spowszedniało by Mirabelce. Zapewniam :)

      Usuń
  10. ale często MÓC to MIEĆ !!! marzenia potrafią się spełniać, kiedy bardzo bardzo ich pragniemy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc ja BARDZO BARDZO BARDZO...
      No więc czekam na ich spełnienie! :)))

      Usuń

Tu byłem - Zenek
(Twój komentarz może wyglądać i tak, ale jeśli nie będzie podpisany, to jak to mamusia mówiła: Z obcymi się nie rozmawia!)