z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

wtorek, 15 stycznia 2013

Bez wspomagaczy

- Jestem gruba! - setny dziś raz oznajmiła Mżonkowi Mirabelka.

Pogodziła się z tą myślą i żyła sobie spokojnie aż do niedawna, kiedy znów coś ją natchnęło, aby się nad tym zastanowić.

- Lustereczko powiedz przecie, że Mirabelka nie jest najgrubsza na świecie - próbowała wymusić zeznania Mirabelka.

- phi hi hi hi hi ha ha HA HA – załkało lustro z miną Hannibala Lectera.

I wszystko znów stało się jasne!
A właściwie za sprawą mediów i jednej takiej promującej tajemne specyfiki.

- I będzie mi taka czarować, że jak zacznę żreć to świństwo, to wrócę do swojej figury? - Mirabelka zdjęła swoje spojrzenie z telewizora przenosząc je na Mżonka.

- Mh – rozgadał się Mżonek.

- Ja nie chcę swojej figury, ja chcę jej! – odgrażała się Mirabelka.

- Jak chcesz to Ci TO kupię – włączył się do dyskusji Mżonek, przyglądając się uważnie Pani z TV.

- A potem przyjdzie mi przesiedzieć z tydzień w kiblu - zmarszczyła złowrogo brew Mirabelka.

Odpływając drugim okiem dopatrzyła się jedynego plusa.
No bo ileż to można w takim Alcatraz lektury nadrobić. Rozmarzonej Mirabelce zamknęły się światy równoległe.

- Moja chwila prawdy – powiedziała wchodząc na wagę.

- < szyderczy śmiech wagi > - cyferki przelatują z góry na dół jak w Matrixie.

- No co jest? Było minus cztery i znów jest tylko jeden? – wyczerpała zapasy energii życiowej.

- A może bez tego nie dasz rady, to kupię – zdezorientował się Mżonek.

- A niech się Twoje słowa w gówno obrócą! - (jak to mówił pewien klasyk) po klasyku powtórzyła Mirabelka.

Zastanawiając się jednak czy nie wypowiedziała tego w nieodpowiednią godzinę.

Dzisiaj pointy nie będzie, odchudzamy koszty.

15 komentarzy:

  1. Eeee tam, kochanego ciała nigdy za wiele moja droga;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No.... też byłam taka głupia i nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam gdy wyskoczyła mi nadczynność tarczycy i zjechałam ni w pięc ni w dziesięć w dół 10 kg i mogłam żreć co chciałam i ile chciałam, a waga dalej w dół o 2 kg i kolejne 2. Jaka byłam dumna z siebie, bo pierwszy raz w życiu mogłam jeść ile wlezie, a waga nie w górę tylko w dół, na główkę...kurczę. Ale jak mnie zaczęło telepać i dostałam " herzklekoty" i waga dalej w dół to już mi nie było do śmiechu. Teraz żrę, ale tabletki i pilnuję jak cholera, maleńko, maleńko uspokaja się ta moja nadczynność i waga troszkę wraca i cieszę się, choć może już nie wygladam tak pięknie-chudo. W dupie mam figurę, nie telepie to najważniejsze i serducho się uspokaja i spię jak anioł. Kochanego ciałka...pokochaj go, przecież jest Twoje i bardziej Twoje być nie może. Po co Mżonkowi Szkieletor ? Wyobrażasz sobie seks z nim, a tu kosteczki jak gnaciki w woreczku...nawet nie wiem, jak ten dźwięk nazwać...chrup, chrup ??...puk, puk..rozumek wraca ? Pokochaj siebie, to proste- buziaczki- Jola W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, a Tobie zdrówka! Tak na maxa! :)

      Usuń
  3. Ja nie mówię, że Mżonek niezadowolony, bo nigdy nie usłyszałam, że jestem gruba. On mi wręcz mówi, że to moja fanaberia.
    A moje odchudzania też już nie robią na nim wrażenia.
    Ale jeśli przychodzi taki moment, że same czujemy się z tym źle?
    Oczywiście dzięki dziewczyny za wsparcie...choć swoje wiem! ;)
    Taki to już model/mebel ze mnie. :)

    Czy żadna "grubaska"/"grubas" mnie nie poprze? Jestem jedyna? No halo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też "miałabym w d...figurę", ale problem polega na tym, że jej tam nie mam, figura moja z wiekiem nie zmienia się w rzeczonej d., ani poniżej, ale w talii, brzuchu i biuście. Pani Jolu W.ja muszę schudnąć, bo czuję się jak w ciąży, mam uciśnięte płuca i ledwo dyszę wchodząc po schodach... A ważę niby normalnie do wzrostu. Chociaż zawsze byłam drobnokościstym patyczakiem, to jednak z biustem i tłuszczykiem na brzuszku. Każdy zna swoją budowę i wagę, przy której jest sprawny - Mirabelce o to chodzi. Myślę, że obie jesteśmy dalekie od zachwytu nad anoreksją, chcemy tylko zgrabnie i z uśmiechem podnosić długopis z podłogi. Dobrze mówią, Śliwka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to to siostro! Mam dokładnie jak Ty.

      No i dziewczynki, bez spinki, troszkę luzu. Może nie było słychać, ale Mirabelka zawsze troszkę z autoironią i przekąsem. :)

      Buziaki, cmok cmok cmok :)

      Usuń
  5. No to, jeżeli ktoś nie ma to wziąć sobie psiura ze schroniska i łazić na długie spacery. Mąż mi umarł , więc kierowca odpadł i łażę pieszo do pracy ( mam szczęście, nie muszę na drugi koniec Polski, ale trochę czasu to trwa). Potem znalazł się psiur znajdek i przed pracką i po pracy, spacerek, spacerek, spacerek. Wiecie, że wkurza mnie gdy ktoś znajomy zatrzyma się " czy podrzucić". Kłopotów z kolanami brak, nadwaga zależna od humoru tarczycy
    i jeszcze bardzo proszę ...Jola ale bez Pani, dla wszystkich. Pachnę już dinozaurem ? Tyle ciekawych tematów poruszacie, pachnie przyjeźnią - buziaki - Jola W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, pachniesz słodkim kremem malinowym, gdyby ktoś pytał. :)
      A ubóstwiam maliny.
      Dinozaury to obgryzam od kości. Ale nie czujesz się chyba pokąsana? Więc na pewno nie dinozaurem. ;)
      A węch mi wrócił ze wzmożoną siłą, taki skutek uboczny rzucania palenia. Wiem co mówię! :)
      Pozdrawiam Was moje kochane dziewczynki.

      Usuń
  6. Uprzedzam dodatek do komentarza, Mżonek niech żyje wiecznie i niech się nigdzie nie wybiera za moim skarbem...Jola W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mżonkowi sto lat, a nawet dwieście!

      Nie wiem czy będzie zadowolony, ale niech ma! A co się będziemy szczypać! :)

      Usuń
  7. Jolka! ja Ci powiem, że Ty racji masz dużo.
    Ja zaczęłam dupsko wozić na drugą stronę ulicy, bo mnie się jakoś ręce od siat wyciągnęły o pół metra. Dorastającego z psami ganiam, młody jest, niech powietrza złapie trochę, tak se zawsze wmawiałam. Ale w planach miałam rower, tylko aura pokrzyżowała mi plany, a gumy jakby łyse na taką pogodę. Ale to się zmieni. Obiecuję! A jak śliwki obiecują, to jak w banku. Troszkę z terminem mogą być opóźnienia, ale grunt, że chęci się narodziły.
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  8. To choć z młodzieżą na spacery na zmianę, i on się dotleni i Ty. Matko kochana Morabell rzucasz palenie ? Jak dobrze !!! Wiem, że będzie ciężko i być może jeszcze nieraz będziesz " zaczynać rzucać " ale ważne że próbujesz, dzielna dziewczynka. Dasz radę...ściskam- Jola W.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mirabell ty wiesz,
    ja cichą entuzjastką Twego pomysłu jestem. Ba ja gdzieś tam w tle swoją walkę z mą oponą toczę też. I gdyby tylko waga nieco łaskawiej chciała odnieść się do ciężaru mego problemu, ale nie!!! ona uparcie stoi w miejscu !!! Oczywiście działa to destrukcyjnie na moje chęci. Dobrze,że upór mi pozostał, będę go trzymać kurczliwie i blisko żeby nie uleciał z chęcią.
    Wszystkim którym się chce wytrwałości życzę bo to nie o jedno kilo walka się toczy...
    Z olbrzymim uśmiechem na twarzy Pa / Krysia_G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bo się chce jak diabli, tylko jakoś jeszcze nie bardzo wychodzi!
      I trzymaj Kryśka trzymaj ten upór i za mnie. :) Co by nie było w kupie raźniej.
      (A fuj, po ostatnich Virusowych ekscesach znów sie mnie skojarzyło!) ;P he, ale zapewne cieplej :)

      Buziak

      Usuń

Tu byłem - Zenek
(Twój komentarz może wyglądać i tak, ale jeśli nie będzie podpisany, to jak to mamusia mówiła: Z obcymi się nie rozmawia!)