z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

wtorek, 29 października 2013

Na początku było jajo, czy chaos?

Wszystko zaczęło się w zakładzie fryzjerskim „Zwariowane nożyczki Mirabell”, a właściwie od manewrów z pozbyciem się ściemy (czyli ciemnych włosów) z Mirabelkowej głowy i przejściem w wiek dojrzały. Może inni tak mają, że ukrywają siwe włosy przed światem, ale Mirabelka stara się zrobić wszystko, by biel okryła jej skronie.
Wysmarowana rozjaśniaczem, który jakoby zdejmuje 4-5 tonów, osiągnęła efekt jasno ryżej rozgotowanej marchewki. Jak można się domyślać nie był to jednak efekt zadowalający, no chyba, że obecnie zmagałaby się z rozwolnieniem. Wobec okrutnych faktów Mirabelka rozrobiła kolejną farbę. Tym razem jak zapowiadał producent miał to być bardzo jasny popielaty blond. Jeśli blondem można nazwać jajecznicę, to reklamacji producent raczej nie uwzględni i spokojnie może zgnieść kopertę od adresata obraźliwych treści. No dobra, ale przecież jajo to jeszcze nie biel. Nawet skorupki jajek w marketach nie mają już od lat tego koloru. Przepełniona niepokojem postawiła na kolejny rozjaśniacz... tak, tak, tak, Mirabelka czytała instrukcję i dobrze wie, że powinna odczekać dwa tygodnie przed kolejnym farbowaniem włosów, ale kto by chciał pokazać się światu z jajecznicą i to jeszcze taką bez bekonu na głowie? Cytryna okazała się efektem po, a może to było coś jak znoszone czeskie tenisówki po 20-stu latach (pamiętacie takie czeszki?) Z kwaśna miną Mirabelka wpadła na pomysł, że ostatecznie zrezygnuje z bieli i zrobi się konsekwentnie na szaro. Łamanie ołówków i wydrapywanie grafitu nie wchodziło już w grę i tylko gołąb mógł narobić jej na głowę. I właśnie gołębi odcień miał dokonać dzieła. Po 10 minutach włosy przeszły metamorfozę z cytryny w ciemny fiolet. Na szczęście po szybkim spłukaniu fioleciku w hektolitrach cieczy, Mirabelka osiągnęła niewyobrażalny rachunek za wodę, ale oczywiście i swój cel. Teraz włosy są prawie białe, może z lekkim odcieniem szaro-niebiesko-fioletowego. No, ale skoro na początku było chaos, potem zaś może jajo, to w odwrotnej kolejności taka kura jak Mirabelka też można zrobić ciekawe wrażenie.

21 komentarzy:

  1. To pełni opisu tych filozoficznych rozważań o chaosie, jajku i kolorach brakuje mi fotograficznej wizualizacji fragmentu tychże biednych włosów poddawanych kolejnym zabiegom.
    No, ale co ja będę się wymądrzał, skoro zaraz ktoś rzuci, że faceci to tylko wzrokowcy bez wyobraźni:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reporter terenowy donosi, że około godziny 14-stej, Mirabelka może być widziana w warszawskiej Biedronce na Grochowie, w dziale z nabiałem. Zainteresowanych wizualizacją zaprasza, no chyba, że zleje się z tłem. :)))

      Usuń
    2. No właśnie, prosimy więc o materiał poglądowy, by nie doszło do jakiejś brzemiennej w skutki pomyłki.

      Usuń
  2. A w ogole zostaly Ci jeszcze jakies wlosy na glowie? Po tylu zabiegach rozjasniajacych powinny wypasc. W obronie wlasnej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no własnie, jest tam jeszcze coś??

      Usuń
    2. Wszystkich nie liczyłam, ale wydaje mi się, że trzymają się razem. :)

      Usuń
    3. W charakterze jednego koltuna? :)))

      Usuń
    4. Zbyt krótkie, więc za rączki się trzymają.
      Mirabelka

      Usuń
  3. podziwiam oj podziwiam Mirabelki odwagę i determinację w jednym...i podziwiać nie zaprzestaje.. na ciemnym blondzie zostałam, żeby zmylić przeciwnika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się poddać w połowie działań, bo straszyłabym ludzi oczojebną żółcią ;)))

      Usuń
  4. już przy bekonie na głowie moja wyobraźnia przestałą nadążać... ubolewam zatem, że nie uwieczniłaś etapów Twej przemiany (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foto nie oddałoby głębi tych kolorów. ;)

      Żeby to jeszcze przemiana z larwy w motyla była!
      Ale że z larwy w larwę, nie widziałam takowej potrzeby, żeby dla pokoleń uwieczniać. ;)))

      Usuń
  5. Biel - to Ci chciałam doradzić, ale nie doradziłam, bo każdy robi co uważa ;) Zmiany kolorów wpływają chyba bardzo energetycznie? Ale fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energetycznie - coś w tym jest! :)
      Zastanawiam się tylko jak wpłynie to na mój rozwój emocjonalny. ;)

      Usuń
  6. Mirabelka mam to samo i ostatnio walkę o czysty blon Młody skwitował betonem- kolor betonu miałam na głowie...
    Dobrze, że krótkie, to je wygolę...
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://wieczkodagmara.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ale może beton nawet lepszy niż lastryko ;)
      Co do długości włosów też tak pomyślałam, gdyby nie wyszło zawsze można zgolić. Po dwóch tygodniach byłyby tej samej długości co teraz.

      Usuń
  7. jak nie zobaczem to nie uwierzem i jusz :)) szkoda, że nie pozostałaś przy fileciku, pięknie pasuje do zielonych oczu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz niewierny Tomaszu! Pewien odcień fioleciku się ostał. Specjalnie dla Ciebie.
      Mirabelka

      Usuń
    2. czekam na fotkę specjalnie dla mnie ;DDD

      Usuń
  8. A mi się podoba :):):):):):)

    Cmok :)
    A jak Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jestem kontenta. :-)

      Cmok!

      Mirabelka

      Usuń

Tu byłem - Zenek
(Twój komentarz może wyglądać i tak, ale jeśli nie będzie podpisany, to jak to mamusia mówiła: Z obcymi się nie rozmawia!)