z cyklu fakty i kity

z cyklu fakty i kity
- Malkontentem trzeba się urodzić - powiedziała dumnie Mirabelka.

środa, 23 października 2013

W dobrym pele/tonie

Mirabelka pedałowała co sił w nogach. Wiatr duł, a ona cięła ten wiatr piętami obrazowo wklejając się w panująca przestrzeń. Pot cienką strużką ściekał jej po plecach, a w szczególności po dupie. Niestety jakoś dziwnie wsiąkał bardziej w powierzchnie płaskie, niż można by stwierdzić, że samoistnie wysychał.

– No dawaj, jeszcze tylko jedno okrążenie!

Taka szaleńcza jazda, z prędkością na oko czterdziestu kilometrów na godzinę, może wykończyć człowieka.

– O rzesz! Pić mi się chcę, najlepsza by była kawa.

Ale serce walące z prędkością prawie dwustu uderzeń na minutę nie potrzebuje dodatkowego dopingu.

– No dobra, jeszcze tylko pięć kilometrów i z Żoliborza wrócę do domu.

Mirabelka przyspieszyła spinając nieistniejące mięśnie brzucha, pośladków i ud.

– Cholera, palić mi się chcę. Ale nie, jestem twarda, wytrzymam!

I wytrzymała.
W końcu rowerzysta z petem w zębach nie robi dobrego wrażenia, nawet przed samym sobą. Mirabelka kontrolując czas na zegarze z matematyczną precyzją odliczyła godzinę, choć właściwie po piętnastu minutach czas przyspieszył o jakieś trzy kwadranse. No, ale przecież, co by nie mówić, był to i wyścig z czasem, i szaleńcza jazda. Na jej szczęście morderczy trening dobiegł końca.
Wyprostowała parujące kończyny i padła nieżywa jak kłoda.

- Coś w karku mi strzyka i plecy mnie bolą...

Następnym razem nie podłoży poduszki pod głowę. A może nawet przemyśli sprawę i zamieni rowerek z pozycji leżącej na taki bardziej profesjonalny w pionie.
Choćby to był nawet stacjonarny rowerek treningowy.

15 komentarzy:

  1. Godzinę tymi nogami w górze wierzgałaś????
    No to ja Cie podziwiam !!! Zuch :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz wart wpisu, znow sie uchachalam!!!

      Usuń
  2. rozkopałaś kołderkę przez sen ?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjedź na Kolejową to ruszymy na ten Twój Żoliboż - pedałuj, pedałuj - ja dzisiaj zrobiłam mniej 30 km po lesie - szelest liści zgram na kompa i prześlę na Twojego e-maila, zawsze to raźniej :)
    Swoją drogą masz krzepę :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://wieczkodagmara.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. w pewnym momencie zwątpiłam w jasnowidztwo i zaczęłam nawet podejrzewać, że faktycznie jeździłaś na faktycznym rowerku :)) a następnym razem podłóż sobie poduszkę pod pupkę, bo jeszcze sobie odcisków narobisz hehehehe
    acha i uważaj na spadające liście, bo jeszcze się zaplączesz, a ja daleko i Cię nie wyplątam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. :D
    Jak u Dulskich- spacer wokół stołu na Kopiec Kościuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie, godzinę w pedałach, brawo! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem dumna, baaaaardzo! :-):-):-******
    A jak Z

    OdpowiedzUsuń
  8. Nazwijmy rzecz po imieniu: rowerzysta z petem jest po prostu niezdrowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff, a juz myślałam, że ty tak naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zawsze podpuszczasz czytelnika, budujesz napięcie żeby na koniec to co miało być oczywiste czymś nowym się stało...BRAVO, BRAVO do tego odczuwalne humorystyczne czasem ironiczne spojrzenie na rzeczywistość stanowi dopełnienie wypełniacza moich zmysłów.
    Mocno ściskam, czule całuję, nieustannie myślę
    KG+4

    OdpowiedzUsuń
  11. Wieeeedziałam , wszyscy widzieli że dybiesz na moje życie. Omal nie udusiłam się ze śmiechu - szczególnie w FINALE. Mirabell, o Twojej boskości nieraz pisałam i powtarzać się nie będę - bez względu na pozycję - buziaki mocne - Jola W.

    OdpowiedzUsuń
  12. ... a z petem by się nie dało , bo by Ci zgasł ( z taką prędkością ?) .... ponawiam uściski - Jola W.

    OdpowiedzUsuń
  13. Co tam pet... liczy się determinacja:-)

    OdpowiedzUsuń

Tu byłem - Zenek
(Twój komentarz może wyglądać i tak, ale jeśli nie będzie podpisany, to jak to mamusia mówiła: Z obcymi się nie rozmawia!)